Nowy król zoomów APS-C? Pierwsze wrażenia z obiektywem SIGMA 17-40 mm F1.8 DC | Art

Udostępnij post:

Nowy król zoomów APS-C? Pierwsze wrażenia z obiektywem SIGMA 17-40 mm F1.8 DC | Art

Udostępnij:

SIGMA 17-40mm F1.8 DC Art - pierwsze wrażenia Tomka Tołłoczko

Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się tak polubić obiektywu, żebym chciał zmienić aparat. Jednak nowa Sigma 17-40 f/1.8 jest na tyle wyjątkowa, że odkąd mam ją w rękach poważnie to rozważam. Zawsze byłem fanem systemu Fuji, lubię te aparaty za design, kompaktowość i obrazowanie. Teraz mając dostępny taki obiektyw decyzja zapadła, obok Sony wchodzę w drugi system i wiem, że będzie to piękny i praktyczny zestaw.

Sigma trochę mnie przyzwyczaiła, że obiektyw z linii Art, niesie ze sobą coś co mnie kusi, czy to świetną plastykę, czy piekielną ostrość. Tym razem do powyższych dodali jeszcze jedno – jak dla mnie bardzo użyteczny zakres, ogniskowych. Wykonałem tym obiektywem kilka sesji,  podzielę się pierwszymi przemyśleniami i efektami jednej z nich. Ale będzie krótko. Nie będzie szczególnego podsumowania i na wstępie, z pełną odpowiedzialnością stwierdzę, że w klasie obiektywów APS-C, mamy nowego lidera – małą, zwinną Sigmę 17-40mm ze stałym światłem F1.8 ! 

Pracując z obiektywem w zasadzie nie przymykałem przysłony. Raz, że lubię mieć miękką plastykę, dwa już na pełnym otworze obiektyw jest tak ostry, że pod tym względem zaczyna się zacierać różnica pomiędzy nim a stałkami. Jeśli dodamy do tego profile kolorystyczne w paracie, obrazek w postaci „JPG prosto z puszki” jest gotowy do publikacji po wyjęciu karty z aparatu. 

Fot. Tomasz Tołłoczko. Sigma 17-40mm F1.8 + Fuji X-M5. 

Zoom 17-40 podłączony do matrycy APS-C to niesamowicie uniwersalny zakres, który sprawdza się w każdej pracy, od architektury, portret, reportaż a nawet sport. Największą wadą zoomów od zawsze było światło i w moim przypadku obiektywy stałoogniskowe ze światłem 1.8 czy 1.4 zawsze wygrywały ze standardem którym było f/2.8. Nowa Sigma zmienia ten standard i znowu oferuje najjaśniejszy zoom na rynku. Tak, jasne szkło z takim zakresem idealnie sprawdziło mi się zarówno w ciemnym kościele jak i na weselu i pewnie nie oczarowało by mnie tak bardzo gdyby nie kolejna zaleta która absolutnie wyrywała mnie z kapci! Jak zobaczycie obiektyw na żywo, zrozumiecie o czym mówię. Nie wiem jak przy tych parametrach Panowie z SIGMA upilnowali tak kompaktowych rozmiarów, ale chylę Fotograficzna brać, jest Wam wdzięczna!

Fot. Tomasz Tołłoczko. Sigma 17-40mm F1.8 DC Art + Fuji X-M5

Skoro jasny i uniwersalny to pewnie ciężki? Nie w tym przypadku! 17-40 waży zaledwie ok, 530g (w zależności od mocowania) i czyli jest zaledwie 60g cięższy od mojej sigmy 28-70 f/2.8 której używam na co dzień i niewiele dłuższy. Wiem, 28-70 jest obiektywem pod aparaty z pełną natomiast każdy kto miał go w ręku wie jakie to maleństwo, stąd porównanie. Mało tego, jest to jeden z lepiej wyważonych obiektywów jakich używałem waga rozkłada się równo i dzięki temu obiektyw nie ciągnie aparatu w dół pomimo swojego rozmiaru. Trzyma się go wygodnie nawet jedną ręką.

Mówiąc o rozmiarach 17-40 nie sposób nie odnieść się do do jego poprzednika – Sigmy 18-35mm F1.8 DC, bardzo popularnego obiektywu w rękach osób filmujących. Tak, model 17-40 to jego następca, natomiast zaprojektowany do współpracy z bezlusterkowcami. Nowa konstrukcja bardzo ucieszy Wasze ręce i gimbale – 17-40 jest nieco mniejszy od swojego poprzednika i waży 535 g. zamiast 810 g. Jest przyjemnie 🙂 

Fot. Tomasz Tołłoczko. Sigma 17-40mm F1.8 DC Art + Fuji X-M5

Osobiście testowałem go na fuji X-M5 i byłem pod ogromnym wrażeniem tego jak szybko i bezgłośnie pracował auto focus! Zdjęcia są ostre jak brzytwa już od przysłony f/1.8. AF w zestawie z Fuji M-X5 pracował bezbłędnie, a przecież jest to aparat dedykowany raczej entuzjastom niż profesjonalistom, aż strach pomyśleć jak by radził sobie na X-T5 czy nowym Sony XF2, bo chyba nie jest to sekretem, że AF w aparatach Sony radzi sobie jednak znacznie lepiej niż Fuji. Oczywiście nie chciałbym obrazić żadnych fanów mocowania X mało tego, pociesze tych najbardziej zagorzałych bo nowy obiektyw posiada pierścień przysłony który bez wątpienia ma ogromne znaczenie dla fanów analogowych doznań.

Fot. Tomasz Tołłoczko. Sigma 17-40mm F1.8 DC Art + Fuji X-M5

Kolejną ogromną zaletą tego obiektywu o której jeszcze nie wspomniałem jest jego budowa. Mianowicie obiektyw zmienia ogniskowe wewnątrz i nie posiada wysuwającego się tubusa, a to oznacza, że doskonale nadaje się do nagrywania filmów i używania go na gimballu. Za to wspomniany wcześniej pierścień przysłony możemy oczywiście  przełączyć z trybu click na płynny. W przypadku filmu autofocus okazał się nie mniej imponujący i świetnie sobie radził ze śledzeniem modleki nawet w dynamicznych sytuacjach. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że dla wszystkich operatorów używających aparatów APSC nowa Sigma będzie po prostu najlepszym obiektywem jaki włożą do torby.

Wspomniałem o mocowaniu? Tak, najnowszy obiektyw możecie podpiąć do niemal wszystkich aparatów od wiodących na rynku producentów aparatów APSC  jak Sony, Fuji, wszystkich z mocowaniem L-Mount a nawet Canon sic!

Mocowanie Sony E
Mocowanie Fuji X
Mocowanie Canon RF-S
Mocowanie L

Na koniec nie można zapomnieć, że Sigma 17-40 f/1.8 jest obiektywem z linii ART co za tym idzie, ładną, solidną i uszczelnioną obudową. Przyciskami funkcyjnymi, wspomnianym przełącznikiem przysłony oraz przełącznikiem jej blokady dla tych którzy wolą ustawiać parametry z poziomu aparatu.  Zarówno pod względem funkcji jak i designu jest to jeden z najlepiej przemyślanych obiektywów od naszego ulubionego producenta.

Największą wadą tego obiektywu jest to, że muszę go mieć. Wiem, że niebawem stanę się posiadaczem body Fuji, pozostaje wybrać model, bo obiektyw jest już określony 🙂 

Zapraszam do małej galerii streetowych zdjęć z Nikolą. Wszystkie zdjęcia F1.8 🙂

Tomasz Tołłoczko

Tomasz Tołłoczko
Z zawodu fotograf. Doświadczenie zdobywał już od najmłodszych lat. Po raz pierwszy z fotografią analogową i cyfrową, a także tajnikami pracy w ciemni i programami do obróbki zdjęć, zetknął się w liceum w Stanach Zjednoczonych. Studia z historii sztuki pozwoliły Tomaszowi opisywać dzieła sztuki od kompozycji, poprzez kolor i plastykę. W dużej mierze pomaga to dzisiaj w realizacji prac. Za aparat chwycił już jako młody chłopak. Kilka godzin dziennie wraz z kolegami jeździł na deskorolce i zależało mu, aby na zdjęciach uchwycić tę dynamikę i ruch. Znajomości w sportowym środowisku przyczyniły się do rozwoju kariery fotografa snowboardowego. Z aparatem jeździł po świecie i wspinał się na szczyty. Zakochał się w tych krajobrazach. Lubi do nich wracać, aby przypomnieć sobie tamte dni. Z czasem na tapecie pojawił się temat fotografii ślubnej. Początkowo wykonywał zdjęcia jedynie dla znajomych. Jednak ilość zleceń ślubnych diametralnie wzrosła, dzięki czemu zaczął funkcjonować w branży, jako zawodowy fotograf ślubny. Nigdy nie chciał być kojarzony z jednym typem fotografii. Kocha to, co robi. Do fotografii ślubnej podchodzi w sposób indywidualny. Radość odnajduje w nawiązywaniu nowych znajomości, dokumentowaniu życia ludzi oraz wdrażaniu swoich pomysłów.
Jak sam mówi: „Fotografia dla mnie jest relacją z drugim człowiekiem, która zostaje uwieczniona na obrazie. Patrząc na zdjęcie wracamy myślami, nie tylko do miejsca, ludzi i emocji, które są na zdjęciu, ale także do relacji z tym, który to zdjęcie wykonał.”

tomasztolloczko.com
https://www.facebook.com/tooczko

Zobacz produkty

Zapisz się do Newslettera​

Zobacz również