Miasto jest moim studiem.
Są w fotografii takie ogniskowe, które od razu czujesz. Zakładasz na aparat i wiesz – to jest to, to moja bajka.
Są też takie, do których podchodzisz z rezerwą. U mnie tak właśnie było z 35 mm.
Nigdy się z nią nie zaprzyjaźniłam na dobre. Raz po raz próbowałyśmy znaleźć wspólny język, ale jakoś się nie składało. Wszyscy mówili: „35 mm to must have, to klasyka, to złoty środek”. A ja? Kiwałam głową, ale w sercu wiedziałam, że nasze drogi rozchodzą się za każdym razem. Do czasu..
Małe, a robi wielkie wrażenie
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam nową Sigmę Art 35 mm 1.2, miałam mieszane uczucia.
Z jednej strony – maleństwo! Niepozorny, kompaktowy obiektyw, który spokojnie mieści się w małej torebce czy nawet mojej ukochanej nereczce. Nie potrzebowałam plecaka, dodatkowych kilogramów ani dylematów logistycznych. To była pierwsza ogromna ulga, bo testowałam go na „one day trip” w Sztokholmie.
Z drugiej strony – pytanie: „Czy tak mały obiektyw naprawdę udźwignie moje fotograficzne oczekiwania?” Bo przyzwyczajona jestem, że moc i jakość często idą w parze z gabarytami.
Ale wiecie co? Wystarczyło kilka godzin spaceru po Sztokholmie i moje wątpliwości rozwiały się szybciej niż szwedzkie chmury po deszczu.
Lekkość, której nie czuć
Podpięty do aparatu był prawie nieodczuwalny. Mogłam chodzić z nim cały dzień po mieście, zwiedzać, robić zdjęcia i ani razu nie poczułam, że chcę się zatrzymać tylko dlatego, że „ramię boli od sprzętu”. Tym razem mamy obiektyw stworzony dla kogoś, kto lubi swobodę, ruch, a przy okazji ceni sobie możliwość pracy ze sprzętem z najwyższej półki.
Dlatego z pełnym przekonaniem nazwałabym go kobiecym obiektywem do torebki. Jest lekki, subtelny, pięknie wpisuje się w codzienność fotografa, a jednocześnie kryje w sobie potężną moc.
Fot. Ann Podsiedlik. Sigma 35mm F1.2 DG II Art
Obrazek, który kupił moje serce
No dobrze, ale co z tego wychodzi?
I tu właśnie kryje się magia. Obrazek z tej 35-tki to połączenie miękkości i ostrości w najlepszym wydaniu. Kadry były ostre jak brzytwa tam, gdzie tego chciałam, a jednocześnie cudownie miękkie w przejściach. Kolory wychodziły naturalne, ale z tym charakterystycznym nasyceniem, które nadaje zdjęciom filmowego klimatu.
Światło układało się bajecznie, a bokeh – serio, kremowy, rozkoszny, taki, że aż chciało się nim posmarować poranną bułkę w sztokholmskiej kawiarni.
Spacerując z Akademią po Gamla Stan, łapałam kadry na przypadkowych przechodniach, i nagle zaczęłam rozumieć, dlaczego tak wielu fotografów uważa, że 35 mm to ogniskowa opowiadająca historie.
Test na modelach z „łapanki”
Prawdziwy sprawdzian przyszedł wtedy, gdy złapałyśmy parę osób „z ulicy”. Sesje trwały może 15–20 minut – żadnych przygotowań, żadnych długich pozowań, po prostu szybka akcja.
Obiektyw poradził sobie genialnie.
To były różne miejsca, różni modele, a pomimo to sprawdzał się w każdej sytuacji. W tym krótkim czasie wyciągnęłam z niego wszystko: od portretów pełnych emocji pary, na przysłonie 1.2 przez kadry chłopaka , w których tło miasta grało swoją rolę gdzie przymknęłam lekko przysłonę, żeby pokazać miasto , po niezwykłą subtelność kadrów dziewczyny z ukochanym psem, gdzie bawiłam się rozmyciem, przeplatając go z ostrością, aby ukazać niezwykłe uliczki Sztokholmu. Ostrość była zawsze trafiona, kolory wyglądały pięknie, a ja czułam, że sprzęt nadąża za moim tempem.
To dla mnie ogromna zaleta – bo w pracy fotografa często nie ma czasu na rozstawianie planu czy wielogodzinne ustawki. Czasem liczy się chwila, gest, uśmiech – i właśnie wtedy potrzebujesz obiektywu, który reaguje tak szybko i daje Ci taki obrazek.
Fot. Ann Podsiedlik. SIGMA 35mm F1.2 DG II Art
Nowa perspektywa – moja i 35 mm F1.2
Powiem szczerze, nigdy nie sądziłam, że się to stanie, że ja i 35 mm naprawdę znajdziemy wspólny język. Ta wersja Sigmy sprawiła, że przestałam patrzeć na nią jak na kompromis, a zaczęłam traktować ją jak sprzymierzeńca. Lekka, wygodna, pięknie malująca kadry – idealna na spacery, podróże i szybkie sesje z życia i choć jeszcze niedawno powiedziałabym: „to nie moja ogniskowa”, dziś wiem, że to właśnie 35 mm potrafi nadać moim zdjęciom nową głębię.
Kobiecy obiektyw z wielką mocą
Nowa Sigma Art 35 mm 1.2 to dla mnie dowód, że nie wolno oceniać po pierwszym wrażeniu, bo w małym, lekkim opakowaniu kryje się sprzęt, który daje obrazek pełen magii i mocy.
To obiektyw, który nazwałabym kobiecym – praktycznym, poręcznym, delikatnym w formie – a jednocześnie tak silnym, że potrafi podbić każde zdjęcie od miejskich plenerów, poprzez rodzinne sesje lifestylowe, aż po niesamowite zdjęcia na otwartych przestrzeniach. Można by rzec idealnie uniwersalny, no i to światło…
A ja? Wracam ze Sztokholmu z poczuciem, że to nie był tylko kolejny fotograficzny spacer mojej Akademii. To był też moment, w którym zaczęłam pisać zupełnie nową historię z 35 mm.
Fot. Ann Podsiedlik. Sigma 35mm F1.2 DG II Art
Jednym zdaniem o nowej 35 Art
Niepozorne maleństwo, które okazało się potężnym game-changerem ! Jeśli szukasz ogniskowej 35mm, jasnej, bajecznie malującej obraz, koniecznie ją sprawdź. Jego jedyną wadą jest dostępność bo obiektyw jest produkowany z mocowaniem Sony E oraz L-Mount.
Ann Podsiedlik
Kobieta pełna pasji i wrodzonego optymizmu , szczęśliwa 51-latka. Spełniona zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Fotografia to dla niej znacznie więcej niż praca. To dla niej pasja, która towarzyszy jej każdego dnia. Z wykształcenia ekonomistka, wieloletni manager najwyższego szczebla .Od 15latfotografka, która realizuje się przede wszystkim w robieniu niezwykłych zdjęć zwykłym ludziom. Od 10lat z sukcesami prowadzi szkolenia i warsztaty, zarówno fotograficzne jaki i biznesowe , w Polsce i zagranicą, podczas, których nie tylko dzieli się wiedzą i doświadczeniem, ale przede wszystkim „zaraża” miłością do kadrów pełnych ciepła i magii. Przede wszystkim kobieta, potem żona Piotra oraz spełniona mama 21letniej Oliwii,15letniego Oskara i największej życiowej niespodzianki 11latka Bruna. Jej specjalnością są sesje dziecięce, rodzinne i wizerunkowe. Ostatnie 5lata poświęciła na rozwój fotografii lifestylowej, w której wyróżnia ją niezwykły charakter i magia tego rodzaju fotografii, nieznana do tej pory oraz fotografii wizerunkowej, w której pokazuje nie osobę, a osobowość. Od 15 lat prowadzi własną Ann Podsiedlik Photo



