Drugie imię Sigma to „zróbmy coś naj…”
Największy zakres ogniskowych, najostrzejsze, najmniejsze w swojej klasie! No i powtarzana przez prezesa Kazuto Yamaki na spotkaniach fraza: „Fotografia to możliwość rejestracji tych ważnych i dobrych chwil w naszym życiu.”
Sigma C 20-200 wydaje się być ucieleśnieniem tych dwóch myśli. Najmniejszy, a jednocześnie o największym zakresie obiektyw pełnoklatkowy — w idealnym zakresie dla wakacyjnych fotografów. Co chwilę jestem na Islandii, postanowiłem spróbować.
Moim ulubionym obiektywem podróżnym (a jakże — bo jaki inny może mieć fotograf-podróżnik?) jest Sports 60-600 mm. Kiedy jednak zadzwoniła do mnie Sigma z propozycją zabrania w podróż nowego szkła, byłem i zachwycony, i… lekko sceptyczny. Czy prostsza, mniejsza konstrukcja zapewni jakość, do której Sigma mnie już niestety „zdeprawowała”? Bo trzeba przyznać — marka bardzo wysoko zawiesiła poprzeczkę w kwestii ostrości, kontrastu i rozdzielczości obrazowania.
Celem wyprawy była Islandia — fotograficzny raj, ale też miejsce o bardzo wymagających warunkach.
Zadanie: cały wyjazd sfotografować bez użycia innego obiektywu. Towarzyszem Sigmy C 20-200 była nowa, piękna Sigma BF.
Dlaczego właśnie to mocowanie? Bo — choć mało kto o tym wspomina — Sigma to jeden z nielicznych producentów na świecie oferujących aparaty pełnoklatkowe bez dolnoprzepustowego filtra OLPF (ściślej mówiąc, robi to jeszcze tylko Leica i Panasonic). Dla fotografa krajobrazowego to ogromny plus — zdjęcia są naturalnie bardziej szczegółowe i „czystsze”.
Fot. Michał Kałużny Sigma Contemporary 20-200mm F3.5-6.3 DG
Pierwsze wrażenie: O jaaa… jaki on mały! Mały, lekki i bardzo poręczny.
Drugie wrażenie: O jaaa… nie ma stabilizacji! Więc świat się skończył, na pewno nic nie wyjdzie. Niekoniecznie, oczywiście lepiej jest mieć niż niemieć ale większość ma OS na matrycy. Z drugiej strony — brak stabilizacji to mniejsza waga, prostsza konstrukcja i niższa cena. Jeśli stabilizacja jest w aparacie, problem znika. A nawet bez niej — jak zobaczycie po zdjęciach — wcale nie jest to przeszkoda.
Trzecie wrażenie: Mam wszystko w jednym! W podróżach bardzo przyzwyczaiłem się do końcówki 600 mm, ale tu zaczynam już od 20 mm. Z doświadczenia wiem, że 70–80% kadrów robię w zakresie 350-400 mm, a tu mam jeszcze szeroki kąt na początku — i to zmienia sposób myślenia. Zaczynam fotografować „szerzej”, z większym kontekstem — i ta kombinacja działa znakomicie.
Obiektyw jest cichy i szybki. Daje radę nawet za uciekającym reniferem — a ten do wolnych nie należy! Kontrast pozostaje dobry nawet na końcu ogniskowej. Nie mam więc problemu ze znalezieniem kadru — od szerokiego po detale. I nie ukrywam — bardzo mi się ten obiektyw po prostu podoba.
Sigma BF to aparat wyjątkowy — jego obsługa jest skrajnie uproszczona, ale z tym szkłem szybko łapię balans i fotografia staje się czystą przyjemnością. Na najdłuższej ogniskowej obiektyw jest dość ciemny, ale elastyczny sensor świetnie radzi sobie z wyższym ISO.
Jak to w Sigmie — konstrukcja sprawia solidne wrażenie. Szeroki, gumowany pierścień zoomu pozwala na wygodną obsługę w rękawiczkach (co w islandzkich warunkach ma znaczenie). Podobnie pierścień ostrości — działa płynnie i precyzyjnie. Na obudowie jet super ascetycznie, mamy tylko dwa przełączniki: blokadę zoomu (w pozycji wsuniętej) i wyłącznik AF.
Dodatkowy plus — makro 1:2 w pełnym zakresie ogniskowych! To sprawia, że oprócz uniwersalnego zoomu dostajemy też bardzo użyteczne szkło do fotografii detali, owadów i małych przedmiotów. Opcja Macro to super ficzer na spacerach. Motylek, muszelka, pięknie podświetlony słońcem listek ? Mogę pracować jednym obiektywem przez cały wyjazd.
Fot. Michał Kałużny Sigma Contemporary 20-200mm F3.5-6.3 DG
Jak obiektyw radzi sobie w rękach kogoś, kto woli „ostrzyznę” od bokeh? To była moja największa obawa, bo nawet podczas testów chcę przywieźć z wyjazdu coś ciekawego. Z mojej perspektywy — obiektyw wymaga przymknięcia o około jedną działkę, a wtedy jakość jest w pełni satysfakcjonująca, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z konstrukcją superkompaktową i lekką. Dodam, że na isladzkim wyjeździe, niemal zupełnie pozbawionym słońca, gdzie często pracowałem o zmierzchu lub przed wschodem słońca, nie miałem problemu z poruszonymi, czy nieostrymi zdjęciami. Sprawdziłem zestaw w praktyce: do codziennej lub wakacyjnej fotografii nic więcej nie muszę zabierać, jedna mała foto torebka daje naprawdę mnóstwo frajdy.
Dla kogo?
Dla każdego, kto nie lubi ciągłego zmieniania obiektywów i jest gotów przymknąć oko na idealne parametry w zamian za wygodę i kompaktowość. Jeśli na wyjazdach i spacerach chcesz czegoś więcej niż szeroki kąt z telefonu, chcesz pobawić się w macro, poszukać ciasnych kadrów czy mocno powiększyć oddalone ptaki, jest to opcja której trzeba się przyjrzeć.
Zdecydowanie polecam!
Michał Kałużny
Urodzony w 1974 roku. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu na kierunku fotografii. Dyplom otrzymał w 2004 roku w pracowni fotografii intermedialnej, a jego promotorami byli prof. Stefan Wojnecki oraz Krzysztof Baranowski. Obecnie zajmuje się fotografią, cyfrowymi przetworzeniami obrazu foto i wideo, edukacją z zakresu fotografii oraz astrofotografii. Od kilkunastu lat specjalizuje się w astrofotografii głębokiego nieba, prowadzi blog i stronę Astrofotografia.pl. Od 2006 r. był we współpracy z Polskim Towarzystwem Astronomicznym współwydawcą kalendarza Astrofotografii Amatorskiej. W 2012 r. współorganizował i prowadził I Polsko-Szwajcarskie Warsztaty Astrofotografii w Lesznie oraz Warsztaty Astrofotografii AstroShot Delta Optical w Tucznie. Od 2018 roku wraz z Piotrem Potępą prowadzi Bieszczadzkie Warsztat Astrofotografii Szlakiem Gwiazd. Współpracuje jako redaktor z magazynami o astronomii: „Astronomia”, „Urania — Postępy Astronomii”, „Vademecum Miłośnika Astronomii”, „Komputer Świat” i Optyczne.pl. Zdjęcia o tematyce astronomiczne publikował w kilkudziesięciu różnych książkach i wydawnictwach, m.in. jako pierwszy Polak w anglojęzycznym „Sky&Telescope”.
https://astrofotografia.pl/
https://www.facebook.com/AstrofotografiaPL



